Dawny miasto Busk (Давне місто Буськ)

 

Dawny miasto Busk (Давне місто Буськ)

Buska Papiernia (Буська Папірня)



 Ocalić od zapomnienia  .....................ku pamięci , że Busk kiedyś był pięknym miastem !

                                              ...  Busk  - Niemiecki Bok

 

                         Buska Papiernia                                                                   autor T. Cwen

                                               .............................................

              Pierwszą  wzmiankę  o  buskiej  papierni  odnaleść można w pracach  badawczych , krajoznawcy i miłośnika Buska -  Antoniego   Schneidera , publikowanych we Lwowie , w "Dziennikach Literackich " Nr. 44 -  48 , w  1868 roku , W materiałach tych autor podaje rok powstania papierni 1546 , chociaż czas  założenia  tej  papierni , lwowski  pracownik  naukowy  i  badacz  historii  papieru  O.  Maciuk  przypisuje ,  zasadniczo  na  1541  rok .           Buska  papiernia  powstała w  południowej  części  przedmieścia  Lepieboki , nad  zalewem zatoki  Bugu , zwaną << Papiernicki  staw >> . Do  naszych  czasów  dotrwała nie tylko nazwa << Papiernia >> tycząca się  łąk  i stawisk na których dawniej mieściła się owa fabryka i przyległej ulicy , lecz  przede wszystkim , wybudowany w XV wieku , oryginalny nasyp drogowy - mierzeja , o długości , łącznie około 200 m i wysokości około 5 metrów.  łącząca Niemiecki Bok z Lipibokami  -  patrz

..............Foto 1

            Owy nasyp umożliwiał naszym przodkom spiętrzanie wody i uzyskanie stopnia wodnyego /  o wysokości kilku metrów/ zapewniającego dostateczną energię do napędu kół wodnych . Ten nasyp drogowy służył zapewne również jako trakt handlowy w kierunku Złoczowa , gdyż omijano  w ten sposób błotniste  w owym czasie drogi na Niemieckim Boku i w kierunku Krasnego .  Produkcja  buskiej  papierni  cieszyła  się dużym  popytem , sądy  i urzędy  administracji   Lwowa , Halicza , Bełza , Trembowli , i  inni  korzystali przeważnie  z  papieru  wytwarzanego  w  Buski  . Duże  ilości  papieru  wywożono  do Wschodniej  Rusi   i do  Wielkiego  Księstwa  Litewskiego . We  wszystkich  wydaniach  Iwana  Fedorowa  wydrukowanych  w  Zabłudowie , Lwowie  i  w  Ostrogu  znachodzimy  znaki  wodne  buskiej  papierni . Papiernia  w  Busku  jednocześnie  z  drukarskim  , piśmiennym  i  rysunkowym  papierem produkowała  tzw.  papier  przemysłowy , który  zaimpregnowany  tłuszczem , stosowany  był  zamiast  szyb  okiennych . Archiwalne  dokumenty  informują  współcześnie  o imionach  niektórych  buskich  papierników . W roku  1568  roku  widnieje  wzmianka  o  Iwanie  Papierniku , a  w  1569  roku  - o  Bartłomieju  Kobyłce . W  Busku  pracował << mistrz  papierni >> - Iwan Grim , jak  również  jego  bratanek  Zacharija - patrz

..................Foto 2

             W  1635  roku  w papierni  pracuje papiernik Jakub  Czerkas . Papiernia  była czynna  do  1714  roku , do  czasu zniszczenia przez powódż Historyk  Buska  W.  Płoszczański  twierdzi , że  odbudowę  grobli  i  Papierni  rozpoczęto w  1765  roku ,  . Po  raz  drugi  papiernia  w Busku  podjęła  pracę po  zajęciu  Galicji  przez  Austrię . Produkcja  jednej  z największych  ukraińskich  papierni  zakończyło  się 1788  roku . Działalność  buskiej  papierni  kontynuowała  papiernia  w  Kutkorzu , o czym  mało  kto  wie . Pierwsze  wodne  znaki , na  dokumentach , napisanych  na  papierze  z  papierni z  Kutkorza  datuje  się  na  1788  rok  Dokładna  data  założenia  tej  papierni  nie jest  znana . Papiernia  w  Kutkorzu  produkowała  wysokiej  jakości  papier  rysunkowy , który  cieszył  się  dużym  popytem  i  konkurował  papierniami w kraju , a nawet za granicą

            Niewiele zachowało się  w  annałach historii  wiadomości  o byłej w Busku Papierni , a jednymi  z nich są znaki wodne , jakoż  każdy mistrz i zmieniający się włodarze posiadali własne znaki wodne , którymi znaczono produkowany papier . Po owych znakach obecnie można wyczytać wiele ciekawostek z dziejów historii miasta i Papierni

 

                          Znaki wodne Papierni Buskiej

            Pierwszym znakiem fabrycznym zastosowanym na wyrobach Papierni buskiej był filigran pochodzący z księgi zapisów z 155o roku . Zastosowano tu herb Buska , złożony z połowy orła w koronie i litery B /Busk / na gotycko - renesansowej tarczy . Jest to jednocześnie najstarszy herb  miasta Buska , znany z dwóch tłoków pieczętnych z XVI wieku i jednego z póżniejszych będącego w użyciu jeszcze w 1783 roku - patrz

 

....................Foto 3

            Najstarszy filigran z herbem Łodzia został zastosowany w 1547 roku , a potem jeszcze w latach 1549 - 1552 . Był to znak rozpoznawczy rodu Górków - patrz

..................Foto 4

            W archiwaliach na temat miasta Buska przetrwało do naszych czasów w sumie około  100 znaków fabrycznych Papierni buskiej .                     

                        Akwen Bugu

            W okresie  międzywojennym akwen Bugu pomiędzy Papiernią , a śluzą był uregulowany , stały wysoki poziom wody regulowała śluza  . Poziom ten był konieczny dla pracy elektrowni wodnej i młyna wodnego , czynnego do 1940 roku  , usytuowanego na odnodze Bugu , przed rynkiem .

             Piękno miastu nadawały również uregulowane koryto Bugu, wzdłuż którego rosły wysokie topole, oraz kaskada na śluzie, przy moście. Koryto rzeki między śluzą, a mostem było wybrukowane kamieniami i ludzie często na moście przystawali, żeby podziwiać spienioną kaskadę , zwłaszcza, kiedy po intensywnych opadach „tryskała kipielą”- patrz

............... Foto5 

            Urególowane koryto sprzyjało również turystyce kajakowej , którą uprawiano na Bugu na odcinku  od wspomnianej śluy aż do  Strunibab . W tym celu przy moście , na Papierni wybudowano przystań kajakową , która była czynna aż do wybuchu II Wojny Światpwej -  patrz

................Foto  6

            Rzeka przed śluzą latem była miejscem kąpielowym dzieciarni z całego miasta ,kąpanie tutaj to była cała zabawa i polegała, na wdrapywaniu się dzieciarni a nawet maluchów na oporęczowanie  śluzy i skakaniu do wody . Łagodny prąd wody sam znosił  na skraj śluzy i nie trzeba było nawet umieć pływać. Stąd wyskakiwanie na brzeg i znowu wdrapywanie się na koronę śluzy i hop do wody. Było przy tym dużo krzyków, zadowolenia, jazgotu i śmiechu . Po kąpieli zmęczeni zabawą wyciągaliśmy się na zielonej trawie a słońce cudownie ogrzewało nasze chude gnaty. Dopiero głód przypominał że czas wracać do domu . Dzisiaj tego cudownego miejsca nawet nie widać z mostu, bo wszystko tutaj  zarosło chaszczami. - Cicho tu i pusto..    

                        Wspomnieć tu również należy o klubie sokoła-Sokolni . Była to w zasadzie przed wojną sala widowiskowa z 2 - 3 przyległymi salkami  . Dookoła jednak Sokolni był przepiękny , ocieniony wysokimi drzewami , duży park , w którym odbywały się zabawy , festyny i inne imprezy rozrywkowe . 

                 W drugim roku okupacji sowieckiej 1 raz w tygodniu przyjeżdżało do Sokolni kino objazdowe dla wojska. Ja wtedy miałem 8 lat i mieszkałem blisko Sokolni i byłem częstym gościem tego kina .  Kino na owe okupacyjne czasy było jedyną atrakcją  w naszym ponurym życiu

     Żołnierzy do kina w szyku zwartym, przyprowadzał z miejsca zakoszarowania, (które mieściło się w pałacu Badenich) jakiś starszyna, który dawał komendę „rozejść się” przed kinem. Tym żołnierzom sowieckim w ogóle nie wolno było chodzić swobodnie po mieście, także tutaj nie wolno im było wychodzić na zewnątrz parku Sokolni.

      Ci żołnierze,dawali mi parę kopiejek, żeby im kupić zwykle koperty, papier listowy, ołówek, czasem 2-3 papierosy itp.

      Ja w te pędy biegłem do pobliskiego sklepu, który prowadził niejaki A. Marynowicz , a , on dawał mi zamówienia do jednej ręki, resztę do drugiej i jednego cukierka do kieszeni (napędzałem mu w końcu interes) a ja biegłem do oczekujących na mnie sołdatów, żeby zdążyć przed kinem.

    Oni byli ze mnie bardzo zadowoleni, bo u mnie zawsze zgadzała się kasa   i zamówienie i za to przemycali mnie cichcem do kina.

    Do kina żołnierze wchodzili czwórkami i łatwo mi się było schować między ich szynelami, Na widowni oni się rozsiadali na krzesłach, a ja oczywiście okrakiem na podłodze przed ekranem i zawsze się dziwiłem, dlaczego oni tak gniotą się z tyłu na tych krzesłach, podczas gdy ja mam tyle miejsca dla siebie.. Trochu bolała mnie szyja ,ale jak te postacie zaczynały się poruszać po ekranie , to zapominałem o Bożym świecie , zresztą po pewnym czasie zmądrzałem i zawsze się znalazło jakieś miejsce między żołnierzami .

            Po seansie , w te pędy biegłem do domu , zazwyczaj wszyscy już spali , a dla mnie na stole czekała kolacja , zwykle była to kromica chleba i garnuszek mleka . Na drugi dzień wszystkim opowiadałem co było w kinie , jakoż w tym czasie mało kto z ludzi widział ekran  i był w kinie i wszyscy ciekawie nadstawiali uszu - co ten brzdąc opowiada .

            W tym miejscu należy wspomnieć o parku okalającym Sokplnię .

             Ten park  od strony łąk kończył się zagajnikiem ,  który za moich czasów był urokliwym zagajnikiem , w którym pachniało igliwiem i żywica , Gnieżdziły się tutaj sowy , wiewiórki i inna zwierzyna korzystająca  z dobrodziejstw pobliskich łąk i rzek .

            Ten zagajnik , a raczej sosnowy lasek przymiejski ciągnął  się dawniej aż do papiernii był on zapewne pozostałością po istniejących tutaj dawniej lasach i borach. To stąd zapewne pozyskiwano miazgę celulozową do produkcji papieru w pobliskiej Papierni .

            Sanatorium - Lecznica Szejnberga

            Zapewne  czysta woda , balsamiczne powietrze w Busku , były powodem że w latach 30 tych wybudowano , w pobliżu tego zagajnika , przy ówczesnej ulicy Sokoła

sanatorium chorób wewnętrznych dr. Szejnberga - obecnie lecznica

                  Był to w owych czasach jedyny obiekt na Niemieckim Boku posiadający kanalizację i własną instalację wodociągową . Podgrzewana w cylindrycznych zbiornikach wodnych na poddaszu woda grawitacyjnie spływała do sanitariatów , wanien kąpielowych , ubikacji , bo było to w końcu sanatorium . W tym czasie we wszystkich domach i obejściach na Niemieckim Boku były studnie , które poniekąd jeszcze dzisiaj istnieją .

            Jeszcze w czasie ostatnich wakacji przed II wojną gościli tutaj możni tego świata , a w czasie wieczorków przygrywała im orkiestra . W czasie okupacji sowieckiej , w latach 1939 - 1941 koszarowało tutaj wojsko , natomiast za okupacji niemieckiej w latach 1941 - 1944 była tutaj łażnia dla wojska - patrz

...........   Foto7

                        W owych czasach , przed II Wojną Światową  Niemiecki Bok jak i inne przedmieścia miasta Buska był regionem rolniczym . Prawie przy każdym domostwie była stajnia dla bydła , gnojnica , stodoła dla siana i zboża  , ogród , czasem sad  i po tym ciągnące się aż pod Krasne pola uprawne . Niewielkie to były areały , bo były to gospodarstwa małorolne i nie było w nich dobrobytu . Po drodze dudniły wozy , przeważnie  tzw. drabiniaki do przewozu zboża lub siana i przeganiano po niej bydło do wodopoju , na pastwiska , bardzo często znajdujące się na Papierni . Tylko czasem przemknął tą drogą fiakier w kierunku Krasnego , do przewozu gości z pociągu do Buska , lub odwrotnie . Samochodów przed wojną było mało , a jak się zjawił to był atrakcją , przede wszystkim dla zawsze licznej dzieciarni , która  z wielkim wrzaskiem , w tumanach kurzu za nim biegała .patrz

...............Foto 8

            Ważnym miejscem na Niemieckim Boku była figura Świętego Jana , która stała na skrzyżowaniu ulic Sokoła i Dominikańskiej / dzisiaj Gruszewskiego i Petruszewicza /patrz

................Foto 9 .                    

            Nikt nie przeszedł obok tego świętego miejsca nie robiąc znak krzyża i nie zdejmując czapki , tu też odbywały się majówki ze śpiewaniem wieczorami religijnych pieśni .

            W czasach okupacji zwłaszcza sowieckiej było to zakazane . Największe trudności tutaj miałem ja - 9 - 10 letni brzdąc , jadąc na koniu musiałem się trzymać dwoma rękami grzywy , a przy tym trzeba było zdjąć czapkę i  zrobić znak krzyża - mama kazała , nie było to proste zwłaszcza że nasza Miśka była żrebna i siedziałem na niej jak na stole .

            I przyszły złe czasy wiosną 1944roku , coraz częściej dudniły wozy uciekinierów z Buska i ościennych wiosek w drodze do Krasnego i dalej na zachód . Wiele z tych wozów zatrzymywało się chociaż na chwilę przed Św. Janem w drodze w nieznane -  były to bardzo smutne pożegnania

 

               Fortalicja Bużesk

            W mieście Busku , a szczególnie na Niemieckim Boku zachowały się bardzo liczne pozostałości po dawnych obwarowaniach tego jednego z ważniejszych w  Średniowieczu

grodów . Jednym z nich jest zachowany w oryginalnym stanie , biegnący wzdłuż Niemieckiego Boku wał obronny o długości około 500 metrów . Dzisiaj pozostał po nim rów obronny - fosa , o długości około 300 metrów , nasyp drogowy w miejscu gdzie dawniej był most zwodzony i wyrażne obwarowania od strony Bugu / patrz foto /

            Dawniej w Średniowieczu  tędy płynęła rzeka łącząca akwen Bugu z Pełtwą ,  znany krajoznawca tamtych czasów - A. Schneider nazywał ją " Wysokim kanałem "

            Dla uwzrocznienia tego zabytku dorysowana została palisada z wieżą , która zapewne w Średniowieczu ciągnęła się , aż do Pełtwy  - patrz..............Foto 10



Обновлен 15 сен 2013. Создан 24 авг 2013



  Комментарии       
Имя или Email


При указании email на него будут отправляться ответы
Как имя будет использована первая часть email до @
Сам email нигде не отображается!
Зарегистрируйтесь, чтобы писать под своим ником